platforma blogowa portalu głos koszaliński

Fredzia: reaktywacja

Dałam się przekonać – w sobotę poszliśmy ze znajomymi zobaczyć, jak wygląda wyremontowana, nowa Fregata. Uczucia mam (z)mieszane (niewstrząśnięte).

Parkiet Fregaty

Parkiet Fregaty

Co ważne, warto wcześniej zrobić rezerwację, bo w lokalu jest dość tłoczno. Za 100 zł dostaliśmy lożę, w której zmieściło się 8 osób. Ciasno było, bo było nas więcej. W cenie butelka czystej i sok. No i lód.

To nie koniec opłat na dzień dobry, bo za wejście panie zapłaciły 10 zł, panowie 20 zł. Moim zdaniem trochę sporo.

Pierwsze wrażenie: bardzo dobre. Kelnerzy w białych koszulach i czarnych krawatach modnego typu śledzik. Kelnerki w kusych spódniczkach. Obsługa na wysokim poziomie a lokal odpicowany na wysoki połysk. Dwa piętra, spory parkiet, gra muzyka. Trochę mi się skojarzyło z dawnym Dzikiem. Może ze względu na żółte kanapy. Sama nie wiem. Podobał mi się jasno oświetlony, zrobiony w nowoczesnym stylu bar z granitowym blatem.

Jako że wieczór był walentynkowy, miejsca dla klientów posypane były płatkami róż. Sztucznych róż…

Drugie wrażenie: ceny szokujące. Żywiec z nalewaka – 8 zł. Litr coli – 15 zł. Tyle mogę zdradzić, bo nic innego nie kupiłam. Plus za dwie rzeczy – na dyskotekę nie są wpuszczani panowie w dresiku i „piętnastki”. Co do wieku – jest fajny rozstrzał, bo oprócz ludzi młodych, bawią się ci, co przeżywają drugą młodość.

f1

Fregata dzisiejsza w niczym nie przypomina dawnej Fredzi, którą, niestety, znam tylko z opowieści. To normalna dyskoteka, jakich chyba u nas mało, więc fajnie, że jest.

Był jednak nieprzyjemny akcent. Jakiś prymityw w trakcie imprezy rozpylił bądź rozsypał strasznie śmierdzącą substancję. Podobne przypadki miały miejsce w Galerii Słupsk w Słupsku w ubiegłym roku. Didżej ogłosił, że za wskazanie sprawcy przewidziana jest nagroda. Spekulował też, że to działanie nieuczciwej konkurencji. Szkoda, jeśli tak działa konkurencja. Mam nadzieję, że żartowniś wpadnie w ręce policji, żeby nie uprzykrzał innym więcej zabawy.

Mi raczej nie, bo zdecydowanie bardziej wolę klimat pubu niż dyskoteki. Ale ile ludzi, tyleż gustów.

Szalonych ostatków życzę :)

Komentarze (1) do “Fredzia: reaktywacja”

  1. Sebek napisał(a):

    Kiedyś pisałaś o tym, że mieszkańcy Koszalina twierdzą, że w mieście nic się nie dzieje, a tymczasem ciągle jakieś galerie, wystawy i kluby, fajnie tam macie, u mnie to już nawet pizzy nie można zjeść:)