Odszedł Szeryf, kultowa postać
Wczoraj o godz. 18 zmarł Janek Piątkowski, właściciel Zacisza, kiedyś Antyku, miłośnik Koszalina i ludzi. Dla wielu wraz z Jego śmiercią skończyła się jakaś epoka.
Zaczynało się od gongu. Muzyka milkła, a On zza baru uderzał w ten metalowy atrybut władzy. Wszyscy milkli. Zaczynało się przemówienie.
„Przypominam, że palimy tylko papierosy. Ostatnio są problemy z kanalizacją, wiec papier toaletowy wydzielam przy barze. Widzę dziś nowe twarze, zatem witam serdecznie i przypomnę panujące tu zasady. Pijemy z kufli, bo z butelki możecie sobie w domu piwo wypić……”. Zaczynał się wieczór w Zaciszu. Każdy podobny. Każdy niepowtarzalny.
Szeryf był kimś więcej, jak tylko zaprzyjaźnionym właścicielem pubu. Dla kilku pokoleń był niemal jak ojciec. Jak bratnia dusza. Wyswatał mnóstwo par, między innymi moich przyjaciół – Agę i Rudego, którzy niedawno świętowali dziesiątą rocznice ślubu. Jemu się zwierzaliśmy. On nas potrafił pocieszyć i rozbawić. Zawsze chciał znaleźć i znajdywał czas na pogawędkę ze „starymi” przy stoliku. Zresztą cały jego lokal pełen był nas, bo każdy upominek miał swoje miejsce. I co z tego, że całość przypominała małą rupieciarnię. Była to cudowna rupieciarnia z niepowtarzalnym klimatem.
Szeryf był też ogromnym miłośnikiem Koszalina. Opowiadał mi, jak to było w latach pięćdziesiątych, gdzie chodził na łyżwy i jak przy stawku w parku można było kupić gorącą herbatę.
Jak mało kto kochał ludzi. Miał swoją ścianę pamięci, ze zdjęciami klientów-przyjaciół. Wysyłaliśmy mu kartki zza granicy, a kiedy wracaliśmy do domów, spotykaliśmy się w Zaciszu. Już się z Nim nie spotkamy. Żal.
„Ale to już było i nie wróci więcej
I choć tyle się zdarzyło to do przodu
Wciąż wyrywa głupie serce”
Szeryfie, do zobaczenia w innym Zaciszu.
[*]
Na koniec kilka wspominkowych fotek.
Takim Cię zapamiętam, wesołym, pełnym pozytywnej energii.
Szeryf za barem
Zawsze miał chwilę na rozmowy przy stoliku. Zawsze się interesował.
W jakim innym pubie właściciel dałby mi gitarę? W Zaciszu było jak w domu. Czasem lepiej.


15 styczeń 2010 (Piątek), godz. 20:42
“A piwo przez słomkę tylko ruskie baby piją!”. Nigdy w życiu nie dostałam od Szeryfa słomki….
Zacisze było cudowne, zadymione, paskudne, ale takie…nasze. Szeryf był duszą i sercem lokalu, pamiętam jak walczył o stworzenie odpowiedniej atmosfery po przenosinach do drugiego lokalu. Jak bardzo się cieszył, kiedy my – stara gwardia wpadaliśmy czasem na piwo. Ile zawsze miał do powiedzenia, do opowiedzenia…
Strasznie przykro, że już Go nie ma. To koniec pewnej epoki, w moim życiu na pewno, ale przypuszczam, że wielu z Was równie boleśnie odczuje Jego odejście.
Jeśli macie swoje wspomnienia o Szeryfie, podzielcie się. Stwórzmy taką małą kronikę poświęconą Jego pamięci. Co by przecież nie mówić, był wspaniałym, mądrym i dobrym człowiekiem…
15 styczeń 2010 (Piątek), godz. 20:56
“Pisuary to nie popielniczki”…tego typu teksty słyszało się tylko w Zaciszu.
15 styczeń 2010 (Piątek), godz. 23:09
Na prawdę jak mało kto potrafił docenić dobrą muzykę i muzyków – zresztą świadczą o tym setki koncertów – pomimo braku miejsca zawsze jakoś dawało się radę – a “ZACISZE ” to było Jego całe życie – myślę że takiego pubu nie było nigdzie i nie będzie – hm to chyba największa strata dla Koszalina w całej jego historii
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 0:26
….a pamiętacie? :
-małe piwo chciałam
SZERYF podał oczywiście kufel 0,5l
-ale ja chciałam małe piwo
-to jest małe piwo
-nie to jest duże
-to jest duże -odpowiada Janusz wyciągając kufel 1,0l
..albo
-jedną colę proszę
-po colę to ty idź synku do MC DONALDA tu jest PUB PIWNY i tu się piwo pije -odpowiada SZERYF
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 6:15
A ja tam i slomke i cole dostalam, nawet barszczyk czerwony na kaca Szeryf przygotowal. I osobna loze na urodziny zarezerwowal…”Kasienka, ja ci tam w rogu przy lotkach stolik dam. Zebys nie miala daleko
” Oj Szeryf… [*]
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 12:30
Pamiętam, jak przyprowadziłem do zacisza moja Pyzę pierwszy raz…Szeryf rzekł:
-wreszcie się ustatkowałeś!
Ona poprosiła o dębowe i dostała po uszach bo dębowe piją tylko “menele wciągające gila pod lidlem” niektórych śmierć powinna omijać…
co teraz z zaciszem?
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 12:37
Trudno sobie wyobrazić Zacisze bez Szeryfa
Jego odejście to wielki szok.
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 13:34
Szkoda, że tacy wspaniali ludzie odchodzą. U mnie też jest Zacisze, ale bez porównania.
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 15:09
Czytam to i ryczę jak głupia…. Do Zacisza weszłam pierwszy raz 12 lat temu ( jeszcze bylo na Ruszczyca)…i już nie wyszlam. Zawsze mówilam, ze Szeryf jest jak drugi tato a Zacisze to mój drugi dom… Od kilku lat mieszkam poza Koszalinem, więc nie było kontaktu a serce sie tak wyrywa.. Pogrzeb jest 23 stycznia (sobota). Jeśli macie kontakt z Tomasem, to dajcie znac, czy po pogrzebie jest planowane jakies spotkanie w Zaciszu. Jak będzie trzeba to pomogę. Pozdrawiam’Iza
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 16:45
“Jestem nocną ćmą barową” ;-( LEGENDA!
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 17:04
Spotkanie Szeryfa było dla mnie ważne… U Szeryfa Szeryf zrobił wesele:) Kto był i pamięta,to wie,że było to w piątek,nie w sobotę,czy w niedzielę…Granie co miesiąc(w ostatni wtorek )Jazz Brathers!!! Improwizowanie w Zaciszu było metafizycznym doznaniem,a atmosfera jaka tam panowała już się nie powtórzy! Szeryf Sax
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 18:33
aż sie chce płakac. Szeryf to była świetna osoba z ktorą można było porozmawiac o wszystkim. Już nam go brakuje
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 18:39
szkoda…czasem tam bywałam jednak bardzo szeryfa lubiłam,zawsze gadaliśmy a gdy przychodziłam z “nowymi”to każdy z nich mowil zawsze, że chce tam wrócić, ze nie poprzestanie na jednej wizycie,tylko tam była porządna muzyka,atmosfera i nie było po22pijanej dzieciarni w takiej ilości co w innych pubach…szkoda…wielka szkoda…
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 19:04
wieczór wspomnień odbędzie się w Zaciszu 23.01,czyli w dzień pogrzebu Szeryfa[*]to jest niepowetowana strata:(
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 19:05
1. epoka skonczyla sie wraz z antykiem
2. epoka skonczyla z liwkidacja tzw. “starego zacisza”
3. teraz sie konczy 3 epoka…
czy nie ostatnia?
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 19:09
moj kolega ktory nigdy nie byl w zaciszu, mowi: “poprosze lecha zielonego”
szeryf: “kolego jestes w Koszalinie, tu sie pije tylko BROKA!”
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 21:43
Ci co mnie znaja to dobrze wiedza, ze jestem szalona fanka Dzemu i Szeryf tez to wiedzial. I zawsze byl Dzem. Szeryfie bede za Toba tesknic.
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 21:50
Pamiatam jak mialam 16 lat i pierwszy raz poszlam do “Antyka”. Uslyszalam, ze to nie Mc Donald. Pamietam tez jak pierwszy raz poszlam do “Zacisza” Tam uslyszalam ze ze milo sie spotkac po latach. Zal ze juz wiecej tego nie udlysze:(
16 styczeń 2010 (Sobota), godz. 23:33
Nie… nie mogę w to uwierzyć. Wraz z szeryfem odeszła część duszy tego miasta – mojego miasta – które nie wyróżnia się niczym szczególnym, a mimo to jest tak wyjątkowe. Pamiętam jak kilka lat temu Szeryf przyznał mi się, że choruje… Nie dopuściłem do siebie tej informacji i na długi czas nawet zapomniałem… Teraz jestem 1000km od Koszalina i poważnie rozważam pojechanie na pogrzeb. (o której godz.??) Tym bardziej, że podczas mojego ostatniego pobytu nie zajrzałem do Zacisza. Ten jeden raz! …
Szeryf był prawdziwym przyjacielem. A Zacisze bez niego?? “Things become extinct”…
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 1:35
Maju ja wiem, ten Twoj Dzem to mi uszami wychodzil
Jakby nie bylo, to w Zaciszu zesmy sie poznaly. To bylo miejsce, ktore jednoczylo ludzi. Wieczor nadchodzil i nie trzeba bylo sie zdzwaniac czy umawiac. Wiadomo…Zacisze!!! Jedyne wyjatkowe miejsce! Urodziny, imienieny, wesela, pozegnanie lata, pozegnanie zimy, pozegnanie miejscowych wyjezdzajacych na studia, pozegnanie tych, ktorzy odeszli. To wszystko w Zaciszu. No i przez jakis czas, 5 razy w ciagu wieczoru…”Bylo cieple lato, choc czasem padalo…”
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 1:41
Jeden z niewielu, który dał nam wybór..
Dziękuję.. [*]
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 3:19
I kto teraz powie do mnie “słoneczko, miło Cię widzieć”?
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 4:35
Ej kolego! Ja teraz mówię! Nie podoba się, to tam są drzwi, ja tu buców nie potrzebuję!”
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 13:51
Pierwsza wizyta w Zaciszu to 1998 rok i od tego czasu był to mój drugi dom; tam poznałem moją żonę, wielu przyjaciół; zawsze miła atmosfera, pasująca mi muzyka i Szeryf – osoba jakich już się nie spotyka;
“…zapal świeczkę za Tych, których zabrał los…”
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 14:03
haloo, jeźdźcy apokalipsy tam jest rezerwacja…;)
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 15:26
dla mnie Szeryf zawsze mial dobry soczek-widzial po mojej minie czy piwko czy coś bez % a i na herbatkę mogłam zawsze liczyc mimo ze wciaż slysze jego glos “herbatke to stare baby w kawiarni piją”
przykro mi ze nie zdążylam w tym roku zajrzec do “Zacisza” i przytulić Szeryfa …
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 15:42
“…o, witam najśmieszniejszą parę Zacisza….gdzieś Ty Kowal taką małą znalazł?”- i tak przez prawie 10 lat. Antyk, “Stare” Zacisze i to nowe- to kawał życia każdego z nas. Biegało się tam “w kapciach” choć na chwilę:). Umarł KRÓL…
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 16:29
Odszedł niesamowity człowiek… z wielkim poczuciem humoru, z dystansem do otaczającego świata, do prędkości życia. Potrafił ze swojego fotela patrzeć na świat. Do ZACISZA przede wszystkim można było wpaść i zamienić smutek na uśmiech. Było to miejsce magiczne, oaza spokoju. Żeganj SZERYFIE.
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 16:34
nadal nie moge w to uwierzyc.Legenda nigdy nie umiera.Ostatni mu oddaje hold.
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 16:54
“Ooo! Trzej muszkieterowie! Siadajcie, odsapnijcie!”
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 18:47
Odszedł ktoś bardzo ważny. Jedna z najbarwniejszych i najbardziej pozytywnych postaci Koszalina…
Teraz żałuję, że tak rzadko bywałam w Zaciszu:(
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 20:35
Zacisze i Szeryf to nierozerwalna część moich najlepszych wspomnień i pięknych chwil. Tam pozanałam wspaniałych ludzi i zacieśniałam więzy z przjaciółmi. Tam chodziłam na koncerty, jam sessions, świętowałam urodziny,koniec roku, oblewałam sesje, paliłam fajkę wodną i uczyłam grać się w piłkarzyki. Nigdy nie zapomnę o Twórcy tego miejsca, bo naprawdę stworzył coś wyjątkowego na skalę miasta-nigdzie, nikomu nie udało się sprawić, by ludzie stworzyli coś na rodzaj wielkiej rodziny, a Szeryfowi tak-”Zaciszowcy” właśnie taką rodzinę stanowią!
Zawsze będzie blisko mego serducha…
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 21:58
W zaciszu byłem ze trzy razy… ale pamiętam go z Antyku. Tam się wychowałem… szkoda Gościa.
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 22:27
Wujek byl naprawde wspanialym czlowiekiem, nigdy nie dal mi odczuc ze jestem mniej wazna od mojego brata, ktory byl jego rodzonym synem. Zawsze mial dla mnie i dla mojej siostry, chociaz nie laczyly nas wiezy krwi. Nigdy nie zapomne, jak gral dla nas na gitarze i spiewal. Tak bardzo mi go brakuje, a nawet nie moge pojechac na jego pogrzeb.
Spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza… [*]
A pogrzeb jest o 11:45, 23 stycznia w sobote w domu pogrzebowym Wrotniewskich na Morskiej
xxx
17 styczeń 2010 (Niedziela), godz. 22:57
Przybyłem do Koszalina z małego miasta, to był październik 1996 roku-rozpoczynałem studia. Moim życiem już wtedy był blues.Szukałem miejsca z którym mógłbym się utożsamić, by nie czuć się do końca tak zupełnie sam. Pierwszy raz w Zaciszu zjawiłem się któregoś jesiennego wieczoru,parę minut po 22 giej.Pub był już nieczynny (oficjalnie oczywiście:-)),zacząłem walić w piękne,kute,wtedy jeszcze drewniane drzwi. Otworzył Janusz,mówiąc: “Stary o tej porze!!!,zapomnij, nie ma już miejsc”.Długo musiałem “wychodzić swoje”,by w końcu od Szeryfa usłyszeć: “Łukasz,czemu tak późno?” i zawsze już wchodziłem,zawsze.Był zazwyczaj jeden stolik z napisem rezerwacja.To była rezerwacja dla takich ludzi jak ja-dla stałych bywalców.Janusz nas zawsze szanował a My szanowaliśmy go po stokroć.Charakter knajpy tworzy zawsze barman,barman z charyzmą-Janusz ją miał.Miał nieprawdopodobną charyzme,miał pomysł na swoją prace.Marze o takiej knajpie i kiedyś to marzenie zrealizuje.Bardzo żałuję,że odszedł.Zaznaj spokoju…Szeryfie
…niech zły sen Cię nigdy, więcej nie obudzi…
Łukasz
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 0:26
zawsze jak szłam tam z koleżanką na “pogaduchy we dwie” to kończyło się to w ten sposób, że po chwili siedziało z nami 10 osób, w tym część dopiero poznana:) Zacisze naprawdę jednoczyło ludzi… A Szeryf… drugiej takiej osoby nigdy nie będzie….
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 0:39
Teraz to w ogóle nie mam po co wracać do Koszalina ze studiów… [*] znicz dla szeryfa… [*] znicz dla Koszalina.
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 0:57
dla Szeryfa [*]…
będzie mi brakować tego klimatu, tego przyjaznego KLIMATU Zacisza z Szeryfem. Bo bez niego to nie jest to miejsce…
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 1:08
“W życiu są piękne tylko chwile…” R.I.P. Do zobaczenia w ZA-ciszu.
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 8:33
Aż przykro czytać, że Tego człowieka już nie ma…
Przyznam się szczerze, że to gadanie Szeryfa przy pierwszych odwiedzinach w Zaciszu mnie irytowało, ale przecież bez tych Komunikatów Zza Baru Zacisze nie miałoby takiego klimatu.
Zdarzało mi się bywać tam na koncertach, zdarzyło mi się grać koncert w Zaciszu. Klimacik, ten klimacik…
Szkoda Człowieka przez DUŻE CE: Enjoy The Silence!
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 9:45
[*]
zazdroszcze aniolkom…
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 9:49
Szeryfie..miej w opiece Zacisze ..
[Źle się dzieje]
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 10:25
Szeryfie, wypełniłeś uśmiechem wiele lat mojego życia, nigdy więcej w żadnej knajpie Szef nie witał mnie pocałunkiem, u Ciebie czułam się jak w domu, a nawet lepiej, w czasach kiedy w domu bywało gorzej… Byłeś i jesteś bardzo ważną częścią mojego życia, nie powiem żegnaj lecz do zobaczenia i miej wszystkich, którzy Cię kochali, w opiece…
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 11:08
Zacisze znów zmienia lokalizację, ale my i tak tam trafimy!!! Czekaj…
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 14:33
Do Mila – możesz jaśniej? Co źle sie dzieje? Fascynuja mnie osoby, które wpadną, cos namącą, nie wyjaśnią i znikają:(
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 15:33
“Ty jesteś mój klient i jak zaśniesz pijany to ja Cie swoją kurtką przykryję, bo się u mnie napiłeś…
” Szeryf[*]
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 15:57
Rzadko tam bywałem, ale Zacisze, to Zacisze… Kto nie był, ten nie wie… Łzy w oczach, smutek na twarzy… Oby tam, w górze nie było mu gorzej [*]
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 19:52
Szeryf z Zacisza. Nie wiem kiedy ochrzczono Go tą ksywką. Jestem starym antykowcem, z lokalem związanym od początku. Na zawsze w mojej pamięci pozostanie jednak jako Pan Janusz. Tak się do Niego zwracaliśmy na początku lat 90-tych w Antyku, w miejscu w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło. Niewielu miało szczęście przejść z Nim na „ty”. Raz miałem taką okazję, ale po zastanowieniu kategorycznie odmówiłem. Nie ze względu na różnicę lat, ale ze względu na wielki szacunek. Teraz tak wiele słów się ciśnie, ale nie chcę patosu. Pan Janusz też go nie lubił. Nie mogę powiedzieć, że był moim bratem, tym bardziej ojcem. Był jednak kimś wyjątkowym dla nas, dla pokolenia, które wtedy jeszcze nie bardzo wiedziało co ze sobą zrobić. My wtedy 16, 17-latkowie zostaliśmy przez niego zaakceptowani, przyjęci, traktowani po przyjacielsku. Czasami wielu z nas nie miało tego w domu. Każdą wolną chwilę spędzaliśmy w Antyku, albo jak mówiliśmy między sobą „szliśmy do Janusza”. Młodzież zbuntowana, zagubieni, miłośnicy bluesa, z długimi włosami, nastroszonymi fryzurami lub bez fryzur, przyjezdni i miejscowi. To dla niego nie robiło różnicy. Ważne było kim jesteś. Nie lubił za to chamstwa i głupoty i często przez swoje komunikaty dawał temu wyraz. Bez względu na to co myślał nigdy nie dał nam znać, że nie jesteśmy dla niego ważni. Nigdy nie dał nam do zrozumienia, że nie jesteśmy – my wszyscy – i każdy z osobna, jego najważniejszymi klientami. Nie zgodzę się, że był niezapomnianym i najlepszym szefem lokalu. Bo cóż to znaczy? Kto będzie pamiętał tych, którzy pracują teraz w naszych pubach? Zapamiętamy promocje, happy hours i inne bzdety, ale właściciela za cholerę! Potrzeba czegoś więcej. Czegoś co miał Pan Janusz…
W Antyku poznałem moja żonę. A zgadnijcie, gdzie poszedłem z małżonką, po wizycie u ginekologa, kiedy okazało się, że nas przybędzie? Do Pana Janusza, do Zacisza przy Ruszczyca (Antyk już wtedy nie istniał)…
Panie Januszu, jestem dumny, że mogłem Pana znać…
PS. Przepraszam Asię, autorkę tego bloga, za obfitą treść. Mam nadzieję, że wybaczysz.
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 20:17
Zapamiętamy…[*]
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 20:47
Zgadzam się z Izą-Mila co to za wpis? my tu Szeryfa wspominamy, płaczemy i tęsknimy a tu jakaś wrzuta!!! Nie ładnie, i jakoś tak nie Zaciszowo
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 21:23
Dziękujemy za te chwile które nam dała twoja obecność i Zacisze. Dziękuje szkoda wielka szkoda WSPANIAŁY CZŁOWIEK PRZEZ WIELKIE W.
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 23:55
zapal świeczkę
19 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 9:34
Wyjątkowy człowiek, wyjątkowy pracodawca i przyjaciel …. człowiek który stworzył miejsce do którego wracało się z przyjemnością, który żył tym co sam stworzył, który cieszył się kiedy ludzie mówili “super lokal”, “super miejsce, będziemy tu wracać”. Miejsce do którego mimo minionych lat nadal wracam myślami, za którym po prostu tęsknię. Człowiek którego nie da się opisać słowami, którego nie da się zastąpić …. żegnaj Przyjacielu.
Dedykuję Ci piosenkę, którą zawsze dostawałem od Ciebie….
My world is miles of endless roads
That leaves a trail of broken dreams
Where have you been
I hear you say?
I will meet you at the Blue Cafe
Because, this is where the one who knows
Meets the one who does not care
The cards of fate
The older shows
To the younger one, who dares to take
The chance of no return ……
Where have you been?
Where are you going to?
I want to know what is new
I want to go with you
What have you seen?
What do you know that is new?
Where are you going to?
Because I want to go with you
So meet me down at the Blue Cafe …..
Piotr Karpiński
piotr.karpinski@orange.pl
19 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 13:52
[*][*][*] ,to były piękne czasy Antyk
19 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 16:59
Mało kto z was pamieta ale Szeryf zanim otworzył “Zacisze” prowadził pub “Antyk” w starym kinie kryterium . Lata 91-04 bodaj że .
Jak mi zal dupę ściska….!!!!!!!!!!!!!!!To w jego pubie poznałem kobiety mojego życia, to w jego pubie nie raz jako nieletni zaj..łem się przeokrutnie, to w jego pubie grałem najlepsze koncerty z zajebistymi ludzmi.Wszystkie wspomnienia z Liceum wiąże z miejscami które tworzył, bo tam zaczynał sie i kończył prawie każdy dzień.
Chyba na zawsze będzie dźwięczało w mojej głowie
“Pisuary to nie popielniczki kur…a!!!”
NIech mu się wiedzie tam gdzie teraz jest .
20 styczeń 2010 (Środa), godz. 21:19
Piękne to były czasy, kiedy każdą wolną chwilę się spędzało w Zaciszu. Szeryf stworzył magiczne i ciepłe miejsce. Tworzył poniekąd nas, zarażał uśmiechem od samego wejścia, uczył, żartował, radził. Nie znam drugiego takiego miejsca, i podejrzewam, że nie będzie mi dane poznać. Dzięki niemu, dzięki temu, co zrobił i jaki był.
Zmarł w przeddzień moich urodzin…
I fakt, zanim dostałam słomkę, musiałam wysłuchać monologu ;]
Śnij pięknie Janku…
[*]
21 styczeń 2010 (Czwartek), godz. 22:50
Janka poznałem w 1979 roku, on kierownik kina Adria, ja pseudo-plastyk reklamy filmowej. Gdy podczas “Młodzi i Film” w Antyku robiłem za dyskdżokeja (tak to się kiedyś nazywało), to Janek z Kaziem Sz. stawali na bramce. Oj! co się wtedy działo… Kątem oka podglądałem i często ze śmiechu nie mogłem zapowiedzieć kolejnego utworu. Janek zawsze pogodny, z dużym dystansem do siebie i otoczenia, chociaż nie zawsze było mu z górki. Gdy po latach zaglądaliśmy z ferajną do starego Zacisza, witał nas od drzwi słowami: ” Witam seniorów i seniority”, a rezerwację stolika na czas koncertu w sąsiedniej sali wykonał wywracając go do góry nogami, aby juniorzy go nie podsiedli. Po latach moja córa także spędzała wolny czas w Zaciszu pod okiem Szeryfa, to tam dokładnie w rok przed jego odejściem świętowała swoje 19 urodziny. Mieliśmy nadzieję, że Jaśko (tak nazywała go moja żona) będzie szefem na osiemnastce naszej młodszej latorośli. Los chciał inaczej, a nam Janku będzie Cię brakowało i …
22 styczeń 2010 (Piątek), godz. 18:26
To był porządny gość z unikalną cechą …kochał ludzi …i nasze miasto…
będę tęsknić.
23 styczeń 2010 (Sobota), godz. 15:38
Tak teraz pozostały nam wspomnienia i nic więce, już tego niesamowitego człowieka nie ma, Pamiętać do końca życia bd jego różne żarciki, uwagi itp. Jak ktoś pisał wcześniej o rurkach do piwa mi szeryf mówił to samo, Czy nawet z Tym lechem, Zawsze mówił Lecha piją tylko alkoholicy spod sklepu, I jak szłam do łazienki z kimś i wychodziłam ostatnia Zawsze łapał mnie za ręke i mówił wy dziewczyny to jak pierwsza C NORMALNIE I sie Śmiał. takiego go zapamietam z Poczuciem humoru, i wspaniałego człowieka.
23 styczeń 2010 (Sobota), godz. 17:11
Pani Asiu, wpis na blogu został przeczytany na pogrzebie wraz z wybranymi komentarzami. To było bardzo wzruszające. Wspaniałe wspomnienie pana Janka. Dziękujemy.
23 styczeń 2010 (Sobota), godz. 19:39
Odszedł niesamowity człowiek…smutek i żal..
R.I.P Szefos
23 styczeń 2010 (Sobota), godz. 21:47
Zaluje, ze nie moglam przyjechac [*]
27 styczeń 2010 (Środa), godz. 12:14
Pamiętam jak do Antyku chodziłam z paczką co przerwę w naszym liceum(Jedności) a szef krzyczał,że to nie świetlica…Potem było Zacisze i to tam poznałam mojego męża, co na zawsze pozostanie w mojej pamięci.Już jako małżeństwo raz na jakiś czas chodziliśmy na piwko żeby powspominać a szef zawsze serdecznie nas witał.Wielka strata…mam nadzieję,że ktoś będzie kontynuował prowadznie Zacisza bo takie miejsca sa potrzebne młodym ludziom.
“to juz minęło,ten klimat,ten luz,Ci wspaniali ludzie nie powrócą, nie powrócą już…”
Śpij spokojnie szefie!
27 styczeń 2010 (Środa), godz. 19:51
Tyle lat Panie Janku…zawsze z uśmiechem na powitanie.Gdzie my się bez Pana podziejemy…
29 styczeń 2010 (Piątek), godz. 23:14
I co teraz… jak dziecko we mgle.
Kawał naszej koszalińskiej historii. Nie wiem co myśleć.
P.S. Gdzie my teraz na normalne piwo wyjdziemy w Koszałkowie, Szefie?
5 marzec 2010 (Piątek), godz. 4:47
Wspomnienia z AntyQu “Kryterium” (tak, tak,… jeszcze żyjemy).
Jest ok. 11.00 AM koncert chóru typu szare szeregi.
Janusz nas prosi o zaangazowanie. Śpiewa Pan Antoni Solecki “Piękną chusteczkę..” My razem z nimi.
Resume: Poniedziałki były nasze – Beherit, Bathory, Blasphemy, Burzum… i eh, my love Glen Danzig…
Olszówa, golchors@wp.pl
5 marzec 2010 (Piątek), godz. 4:59
Sorry, że bez daty,ale my takie zdechlaki… To co napisałem sie działo w latach 94-97 r. Teraz słuchamy głównie soutchernrocka, np. Zakk Wylde, Black Label S., Neil Young, The Cult,Czasami szwbaskie ciemne brzmienie..,