Agresja – c.d.
Czy ja za stara już jestem, czy nie umiem się bawić? Mam 26 lat i czasem ochotę najzwyczajniej w świecie pobawić się, wytańczyć i poskakać. Ostatnio próba poimprezowania wyglądała tak:
Wtorkowa rockoteka, 20 października, Kreślarnia. Na parkiecie spory tłum. Wiecie jaka jest dziś ulubiona zabawa „tańczących”? Biorą spory rozpęd i zderzają się ze sobą, przewracając, popychając i mocno szturchając innych. Myślałam, że się wścieknę.
Najbardziej rozbrykany punk (chyba, bo się już w tych emo i innych pogubiłam) po chwili miał już rozbity łokieć. Nie chciałam ryzykować, że pokrwawi mi ubranie więc wróciłam do stolika.
W międzyczasie parkiet wzbogacił się o awangardowe ozdoby w postaci pobitych pokali. Ryzyko poważniejszej kontuzji w postaci rany ciętej nie odstraszyło jurnych chłopców, którzy zdawało się, że niedawno pozbyli się trądzika młodzieńczego, od dziwnych samczych godów.
Najciekawsze, a może najbardziej przerażające jest to, że piętro niżej, przy wejściu, siedziało sobie czterech rosłych (opasłych?) ochroniarzy. Pili soczek, wcinali ciacho i pilnowali, żeby każdy zapłacił 5 zł za wstęp. Nie zainteresowało ich, co się dzieje na parkiecie. Gaworzyli radośnie, a na parkiecie krwawiący koleś ewidentnie szukał zaczepki.
Agresor mi się włącza w takich przypadkach.
No i gdzie się bawić?


28 październik 2009 (Środa), godz. 9:43
Jak to gdzie się bawić? U Sebusia w ogrodzie, tam są imprezy najlepsze i jak najbardziej bezpieczne
31 październik 2009 (Sobota), godz. 20:09
No cóż – jeżeli chodzi o rockoteki to spokojniej jest w Graalu w piątek i sobotę
5 styczeń 2010 (Wtorek), godz. 14:14
Starość nie radość. To ten etap w dojrzewaniu człowieka, kiedy gówniarzeria zaczyna coraz bardziej drażnić, więc wychodzi się z domu coraz mniej, aż w końcu nie ma żadnego życia towarzyskiego. Wtedy pozostaje tylko samemu sobie zrobić towarzystwo, założyć rodzinę. A jeśli nie to, można poszukać alternatywnego wypełnienia pustki, np. pracohoizmem, albo pogonią za pieniądzem.
11 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 15:49
Jak to gdzie? Z nami na branżowych imprezach :]
18 styczeń 2010 (Poniedziałek), godz. 9:51
mysle ze troche przesadzony obraz tego wszystkiego. ja tez ostatnio bylem na wtorkowej rokotece i nie bylo tak jak tu opisano. oczywiscie nie twierdze ze wariaci sie nie zdarzaja…mnie kiedys koles (w bajce- nie pytajcie jak tam trafilem:) szerokosci 3-drzwiowej szafy spytal czy moze mi noge na bark polozyc…no coz…