platforma blogowa portalu głos koszaliński

Parafinowa agresja

Myję naczynia i wciąż o tym myślę. Czekam aż spod sterty talerzy i garnków zobaczę wreszcie, że to faktycznie kuchnia. Zobaczyłam, ale nie zadziałało kojąco. Muszę to opisać.

Było tak – wczoraj wieczorem byłam na koncercie Laboratorium w Kryterium. Obok siedziała pani po trzydziestce. Najpierw usiłowała nagrać koncert na komórkę, a że miała wielki wyświetlacz, dawała światłem nieźle po oczach. Zmierzyłam ją raz czy dwa razy, a podobno mrożę spojrzeniem, więc babeczka zasłoniła wyświetlacz.

Słucham dalej. Nie, dziś bez recenzji. Laboratorium to klasyk, legenda jazzowej improwizacji, więc jak słowa mogą oddać to, co usłyszeć trzeba…

Nie dane było się rozkoszować, bowiem w pewnej chwili rozniósł się wokoło paskudny smród parafiny. Obywatelka sąsiadka wyciągnęła z torebki parafinę w butelce, wylała solidną porcję na dłonie i zaczęła się smarować. Sąsiedzi z rzędu przed nami popatrzyli na mnie z pytajnikami w oczach. – To nie ja! – starałam się żeby i moje spojrzenie było czytelne i wymownie skinęłam na NIĄ. A ta obok w najlepsze wcierała parafinę.

Jak bardzo trzeba być skoncentrowanym na sobie, jak wielka to ignorancja, żeby uprawiać kosmetyczne zabiegi w sali wypełnionej po brzegi ludźmi, którzy przyszli na koncert. Co będzie następne? Amatorka gładkich rąk będzie obcinać paznokcie, a może weźmie nić dentystyczną i wetknie ją do paszczy w trakcie solo na perkusji. Żenada. W takich momentach włącza mi się agresor.

Komentarze (3) do “Parafinowa agresja”

  1. Sebek napisał(a):

    Oj żona ;) Przeżycia jak moje :D Świetna ta laska musiała być i potwierdzam potrafisz mieć mordercze spojrzenia.

  2. Waldy napisał(a):

    Czytam od początku Pani wpisy i całkowicie się zgadzam. Może mam słaby charakter, ale odchodzi mi już ochota na koncerty, spektakle i kino. Wszystko przez to tępe bydło, szeleszczące, siorbiące, żrące i fotografujące, oraz jak Pani zauważyła – śmierdzące. Jak delektować się symfonią, kiedy jakaś idiotka lekko z tyłu, włączyła w swojej małpie odgłos migawki i wali setki jednakowych fot , na których i tak g… zobaczy. Itd itp.
    Może Pani uruchomi w papierowym wydaniu GK cykl pt. “Cham polski”, o zachowaniu, parkowaniu, wyprzedzaniu i popychaniu koszyków na zakupy nogą po podłodze marketu.
    Pozdrawiam

  3. dyskietka napisał(a):

    Warszawa, Sala Kongresowa,klimatyzacja cicho “chodzi”,przyjemnie,nawet doniosła atmosfera,oczekiwanie na poczatek koncertu,na wejście zespołu “Camel”,fajnie jest.Cieszę się jak nastolatka,że mnie stac,że takie miejsce,że taki zespół…..Pojawia się zespół,pierwsze dżwięki,jestem jak zaczarowana.Ciary od czubka głowy po pięty…ech;-)Pan obok mnie szeleści czymś,szeleści i szeleści…. i nagle w promieniu iluś tam metrów rozchodzi sie serowo-czosnkowo-pizzowo-zapachowo!!!!Koszmar!Chłop żre pizzę:-)Spojrzał na mnie i pyta czy chcę trochę.Powiedziałam,że jest głupi heh:-)”Ludzie dziwne so,przedziwne”.Serdeczności.