platforma blogowa portalu głos koszaliński

…ix i …ella

Do niedawna wydawało mi się, że nad wymyśleniem nazwy dla jakiegoś produktu pracuje sztab ludzi. Siedzą przy wielkim stole, na który w kartonowych pudełkach stygnie chińskie jedzenie na wynos, a oni uprawiają znaną z filmów “burzę mózgów”. Tak mi się przynajmniej wydawało…

Czytaj dalej…

Muza dance

Ciekawe ilu koszalinian wie, że obok niezbyt licznych dyskotek działa też miejsce, gdzie potańczyć można przy samej teatralnej scenie. A nawet na niej… Czytaj dalej…

Z “Bankrutem” nie zbankrutują

Na krzesłach, stołach, kaloryferach, a nawet drzwiach do toalety pojawiła się taśma z napisem: “Zajęte przez komornika”. Tak Bałtycki Teatr Dramatyczny przygotował się na najnowszą premierę.

 

Czytaj dalej…

WC, czyli Wnętrza Czar

Te zdjęcia mówią same za siebie…

Ale nie potrafię odmówić sobie choć krótkiego komentarza.

Czytaj dalej…

Tylko dla dorosłych

Kiedy przeczytałam wypowiedź rzecznika prasowego ratusza, na temat zdjęć płodów, które stanęły w przestrzeni publicznej przed koszalińskim ratuszem, nóż mi się w kieszeni otworzył. Czy to aby wystawa panie rzeczniku? Bo tak właśnie pan to nazwał.

Czytaj dalej…

„Zaginiony symbol”

danChoć kolega mój, miłośnik dobrej książki, nie omieszkał okrasić zgryźliwym komentarzem faktu, że sięgam po Tego Typu Czytadła, na najnowszą książkę Dana Browna czekałam niecierpliwie. Po prostu lubię ten stan, kiedy książka wprost przykleja się do dłoni i, choć zegarek pokazuje drugą w nocy, chce się przeczytać jeszcze kilka stron. Taki był „Kod Leonarda da Vinci”. Takie były „Anioły i Demony”. I choć klej nieco słabszy, taki jest „Zaginiony symbol”.

Czytaj dalej…

1:0 dla książki

Charyzma jednego aktora, choć ogromna, nie jest gwarantem udanej sztuki. Dowiodła tego ostatnia premiera Bałtyckiego Teatru Dramatycznego.

Stanisław Górka jako Colas Breugnon. (Fot. Radek Koleśnik)

Stanisław Górka jako Colas Breugnon. (Fot. Radek Koleśnik)

Czytaj dalej…

Fredzia: reaktywacja

Dałam się przekonać – w sobotę poszliśmy ze znajomymi zobaczyć, jak wygląda wyremontowana, nowa Fregata. Uczucia mam (z)mieszane (niewstrząśnięte).

Parkiet Fregaty

Parkiet Fregaty

Czytaj dalej…

Zobacz dzikość przyrody

Najpiękniejsze zdjęcia dzikich zwierząt i rzadkich roślin z całego globu można oglądać w Bałtyckiej Galerii Sztuki. To wystawa godna polecenia.

wystawaEkspozycję tworzą zwycięskie prace z konkursu fotograficznego “Wildlife Photographer of the Year 2009″, organizowanego przez “BBC Wildlife Magazine” oraz Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.

Konkurs odbywa się rokrocznie od 1964 roku i w miarę swojego rozwoju stał się najbardziej cenionym i największym w świecie przedsięwzięciem z zakresu fotografii dzikiej przyrody.

Wystawa, pokazywana jest w kilkudziesięciu krajach na wszystkich kontynentach. Po raz trzeci możemy oglądać ją w Koszalinie. To aż 80 zdjęć, nagrodzonych i wyróżnionych w trzynastu kategoriach. Zwycięskie prace wyselekcjonowano spośród ponad 43 tys. fotogramów, wykonanych przez ponad 3,7 tys. autorów z 94 krajów. Po raz drugi w historii wystawy, znajdują się na niej aż trzy zdjęcia wykonane przez polskich fotografów.

Zdjęcia można oglądać do 28 lutego w Bałtyckiej Galerii Sztuki przy ul. Zwycięstwa 105. Wstęp jest wolny.

Odszedł Szeryf, kultowa postać

Wczoraj o godz. 18 zmarł Janek Piątkowski, właściciel Zacisza, kiedyś Antyku, miłośnik Koszalina i ludzi. Dla wielu wraz z Jego śmiercią skończyła się jakaś epoka.

Zaczynało się od gongu. Muzyka milkła, a On zza baru uderzał w ten metalowy atrybut władzy. Wszyscy milkli. Zaczynało się przemówienie.

„Przypominam, że palimy tylko papierosy. Ostatnio są problemy z kanalizacją, wiec papier toaletowy wydzielam przy barze. Widzę dziś nowe twarze, zatem witam serdecznie i przypomnę panujące tu zasady. Pijemy z kufli, bo z butelki możecie sobie w domu piwo wypić……”. Zaczynał się wieczór w Zaciszu. Każdy podobny. Każdy niepowtarzalny.

Szeryf był kimś więcej, jak tylko zaprzyjaźnionym właścicielem pubu. Dla kilku pokoleń był niemal jak ojciec. Jak bratnia dusza. Wyswatał mnóstwo par, między innymi moich przyjaciół – Agę i Rudego, którzy niedawno świętowali dziesiątą rocznice ślubu. Jemu się zwierzaliśmy. On nas potrafił pocieszyć i rozbawić. Zawsze chciał znaleźć i znajdywał czas na pogawędkę ze „starymi” przy stoliku. Zresztą cały jego lokal pełen był nas, bo każdy upominek miał swoje miejsce. I co z tego, że całość przypominała małą rupieciarnię. Była to cudowna rupieciarnia z niepowtarzalnym klimatem.

Szeryf był też ogromnym miłośnikiem Koszalina. Opowiadał mi, jak to było w latach pięćdziesiątych, gdzie chodził na łyżwy i jak przy stawku w parku można było kupić gorącą herbatę.

Jak mało kto kochał ludzi. Miał swoją ścianę pamięci, ze zdjęciami klientów-przyjaciół. Wysyłaliśmy mu kartki zza granicy, a kiedy wracaliśmy do domów, spotykaliśmy się w Zaciszu. Już się z Nim nie spotkamy. Żal.

„Ale to już było i nie wróci więcej
I choć tyle się zdarzyło to do przodu
Wciąż wyrywa głupie serce”

Szeryfie, do zobaczenia w innym Zaciszu.

[*]

Na koniec kilka wspominkowych fotek.

Takim Cię zapamiętam, wesołym, pełnym pozytywnej energii.

Takim Cię zapamiętam, wesołym, pełnym pozytywnej energii.

Szeryf za barem

Szeryf za barem

Zawsze miał chwilę na rozmowy przy stoliku. Zawsze się interesował.

Zawsze miał chwilę na rozmowy przy stoliku. Zawsze się interesował.

W jakim innym pubie właściciel dałby mi gitarę? W Zaciszu było jak w domu. Czasem lepiej.

W jakim innym pubie właściciel dałby mi gitarę? W Zaciszu było jak w domu. Czasem lepiej.